Flora Tatr i Sudetów. Roślinność górska. Rezerwaty przyrody Sudetów.
Zagrożenia dla rezerwatów

 

Rezerwat przyrody to teren podlegający ochronie, najczęściej ścisłej. Na jego terenie ochronie podlegają wszystkie elementy, flora, fauna i przyroda nieożywiona. Nawet pospolite chwasty. Nie wolno w nich zbierać owoców Matki Natury takich jak grzyby, korzonki, zioła, owoce, kwiaty. Nie wolno płoszyć, straszyć ani niepokoić zwierzyny. No i przede wszystkim nie wolno niszczyć przyrody. To my jesteśmy gośćmi w rezerwacie.

Niestety jak pokazują fakty, często bywa inaczej. Odkąd „wymyślono” śmieci, ludzie regularnie wywożą je do lasów, na pola lub nieużytki. Broń Boże nie do kubła na śmieci lub bezpośrednio na wysypisko. Traf chciał, że rezerwaty mają magiczną moc przyciągania. Nie tylko miłośników natury. Ci zazwyczaj nie szkodzą przyrodzie. Przyjdą, obejrzą, zrobią kilka fotografii i pójdą, pozostawiając rezerwat w takim stanie, jakim go zastali. Niestety są też i jednostki, które koniecznie muszą zostawić po sobie ślad. I nie jest to ślad w stylu „Janek tu był” wyryty na pniu drzewa. Są to najczęściej puszki, zużyte opony, czy całe worki śmieci. W niektórych rezerwatach ilości te są na tyle imponujące, iż sprawiają wrażenie, jakby pozostawiły je tam całe hordy a nie pojedyncze jednostki.

 

a

Nawet tak wielkie śmieci jak tapczany są

wyrzucane w rezerwatach (Góra Miłek)

a

Sterta gumowych odpadków

w rez.Góra Miłek (obok zabudowań)

Najdotkliwiej odczuwają to rezerwaty usadowione blisko siedzib ludzkich. Rodowici mieszkańcy, dla których rezerwat jest zwykłym laskiem za miedzą, traktują go jak darmowe wysypisko. Co z tego, że rosą tam unikatowe storczyki, że jest tam jedyne stanowisko rośliny X lub Y albo ostoja rzadkiego gatunku zwierzyny. Liczy się tylko pijar dla miejscowości, która ma własne leśne wysypisko odpadków. Śmieci są zmorą dla sporej części rezerwatów, w dużych ilościach można je spotkać w rezerwacie Góra Miłek, Las Bukowy w Skarszynie czy Wąwóz Lipa. Dla nich sąsiedztwo siedzib ludzkich to największe zagrożenie. Oprócz śmieci, dużym zagrożeniem jest przemysł i rolnictwo. Ścieki, sztuczne nawozy, chemikalia często spływają wraz z deszczem do rzek, kanałów i strumieni a jeśli po drodze jest rezerwat, to o szkodliwe efekty nietrudno. Nawozy mogą powodować rozrost roślin niepożądanych, często o statusie gatunku inwazyjnego, które wypierają chronioną w rezerwacie florę.

Rodowici mieszkańcy są zagrożeniem nie tylko ze względu na odpadki. Dzięki stałemu zameldowaniu mogą codziennie wybierać się na wycieczki po rezerwacie nawet, jeśli ma on ścisły charakter i nie ma w nim wyznaczonych ścieżek. Przy każdej takiej wycieczce wiedzą doskonale, co, gdzie i kiedy kwitnie. Wtedy też wystarczy przyjść z sekatorem lub łopatką i jest piękna ozdoba w wazonie lub ogródku. Oczywiście, aby nie demonizować rodowitych mieszkańców, inni też wykopują rośliny. Pseudomiłośników flory, czyli tzw. kolekcjonerów jest dużo. Nieraz przyjeżdżają do rezerwatów tylko po to by wykopać konkretny gatunek rośliny. Jednak niezaprzeczalnym faktem jest to, że najbardziej przetrzebionymi rezerwatami nie są obszary położne gdzieś w dziczy na odludziu, gdzie pseudomiłośnik może spokojnie przyjechać autem. Dla kolekcjonerów odległość nie ma znaczenia, nawet rezerwaty położone na odludziu nie uchronią się przed nimi. Jednak najbardziej ogołocone są rezerwaty będące obok jakiejś miejscowości, im większej tym bardziej przetrzebione (i zaśmiecone).

 

a

Liczne śmieci rozrzucone w

rezerwacie Wąwóz Lipa

a

Plastikowe worki pozostawione w

rezerwacie Wąwóz Siedmicki

Przechadzając się po rezerwatach nie raz można znaleźć dołek. Dziurę mającą na tyle pionowe i równe ścianki, iż można śmiało stwierdzić, że nie była ona dziełem ryjących dzików. Prawdopodobnie przedtem rosła tam jakaś cenna lub piękna roślina. Nie bez powodu w rezerwatach jest zakaz schodzenia z wyznaczonych szlaków. Zejście z niego grozi bowiem masowym zanikaniem (wykopywaniem) chronionej flory. Przykładów takich można mnożyć bez końca. Wiele historii łatwo jest znaleźć w Internecie, na forach czy bezpośrednio od ludzi. O parze dziewczyn, co szły wykopać lilię złotogłów (nawet nie wiedząc że to przestępstwo bo mówiły o tym otwarcie), o dołkach, w których rok wcześniej rosły buławniki, o wykopaniu wszystkich zanokcic na Górze Radunia niszcząc tamtejszą populację na całe lata czy najsłynniejszą, która mówi iż jeśli chcemy znaleźć obuwika na Górze Miłek, to najlepiej jeśli pochodzimy po okolicznych ogródkach. Tam będzie go najwięcej. W chwili obecnej, prawdopodobniej obuwik w granicach rezerwatu nie występuje lecz rośnie po sąsiedzku, na niszczonym Połomie.

Są rezerwaty, dla których bioróżnorodność jest przekleństwem. Przyczynia się, bowiem do wzmożonego ruchu turystycznego lub zwabia nadmierne ilości kolekcjonerów roślin. Ale są też i rezerwaty na tyle ukryte, że nie ma w nich ani śmieci, ani dołków. Wymienić ich tu nie chcę, bo boję się, że dla nadrobienia statystyki, ktoś pojedzie specjalnie, aby wyrzucić tam worek lub dwa. Sława niektórych miejsc bardzo im nie służy. Łąka Sulistrowicka radziła sobie całkiem nieźle. Tamtejsi mieszkańcy kosili ją regularnie, dzięki czemu nie zarastała drzewami. Niestety, potem ustanowiono rezerwat i mieszkańcy przestali kosić. Łąka w 3/4 powierzchni zarosła drzewami i straciła na swojej wyjątkowości. Stała się za to słynna na skalę całego kraju, jako przykład wielkiego zaniedbania. Nie jestem w stanie odpowiedzieć, dlaczego przestano kosić. Plotka głosi, że pewna nauczycielka biologii, jeszcze w czasach PRL była główną prowodyrką do utworzenia rezerwatu i to ona zakazała wszelkiej działalności ludzkiej na łące. Nie wiem ile w tym prawdy, usłyszałem to jeszcze w liceum … od mojej nauczycielki biologii (ironia losu?).

 

a

Śmieci tuż przy tablicy informacyjnej

(rez.Las Bukowy w Skarszynie)

a

Pozostałości po konsumpcji słonecznika

(rez. Góra Ślęża)

Jednak najgorszym wrogiem rezerwatów jest pieniądz. To on rządzi ludźmi, a ludzie decydują, co i jak chronić. To z powodu pieniędzy, lokalne władze starają się jak ognia stawiania nowych rezerwatów lub powiększania już istniejących. Niektóre są śmiesznie małe i same aż proszą o zwiększenie areału (m.in. Wąwóz Myśliborski, Wilcza Góra, Jeziorko Daisy). Inne wymagają czynnej ochrony, która jest zapewniania tylko w znikomym procencie lub wcale. Najsłynniejszym przypadkiem jest Góra Połom. Najcenniejszy obszar całych Sudetów, jeśli nie całego Dolnego Śląska. Rezerwat zlikwidowano pod koniec lat siedemdziesiątych i do czasów obecnych połowę góry już wysadzono w powietrze przy użyciu dynamitu. Wszystko dla marmuru i innych kruszców, jakie kryją się pod powierzchnią gleby. 

Wiele obszarów wciąż czeka na objęcie ochroną. Na terenie Dolnego Śląska, od ponad dekady nie powołano żadnego nowego rezerwatu. To najdłuższa pauza od uzyskania niepodległości. Wcześniej, co kilka lat powoływano jeden lub kilka rezerwatów. Obecnie ostatnie powołano w 2001 roku a kilkadziesiąt potencjalnych terenów od lat ma statusy projektowanych. Najwięcej rezerwatów „widmo” znajduje się w Górach i na Pogórzu Kaczawskim (około 10), podczas gdy w równie cennej Kotlinie Kłodzkiej nie ma planów powołania ani jednego rezerwatu. Podobna sytuacja ma się w przypadku innych form ochrony. Na planach zagospodarowania przestrzennego gmin i powiatów można znaleźć wiele planowanych użytków ekologicznych, pomników przyrody a nawet parków krajobrazowych. Powoływane są one jednak bardzo sporadycznie. Wciąż wiele cennych terenów nie doczekała się ochrony. Do najbardziej zaniedbanych, w kwestii braku powołania rezerwatów: Pasmo Krowiarki, Góry Bardzkie, Góry i Pogórze Orlickie oraz Rudawy Janowickie. W tych pasmach należałoby powołać nawet i po kilka obszarów chronionych. Jednak w chwili obecnej Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych we Wrocławiu nie planuje chronić swojej przyrody. 

Dlatego pamiętaj, jeśli idziesz do rezerwatu uszanuj jego rolę. Ma on chronić to, co tam żyje, rośnie i rozwija się. Ma służyć, jako ostoja i schronienie a nie, jako wysypisko czy miejscowa kwiaciarnia. Odwiedzając rezerwat wnoś do niego tylko aparat fotograficzny lub kamerę a wychodząc zabieraj tylko wspomnienia jak piękne i niezwykłe jest to miejsce.

 

a

Dół pozostawiony po wykopanym

stroczyku buławniku mieczolistym

(Rez. Wąwóz Lipa)

a

Widoczny ślad po oberwanym kwiatostanie

śnieżycy wiosennej (Rez.Las Bukowy w

Skarszynie, powiat Trzebnicki)

 

Rezerwaty zagrożone przez kolekcjonerów roślin:

  • Buczyna Storczykowa na Białych Skałach
  • Góra Miłek
  • Las Bukowy w Skarszynie
  • Łąka Sulistrowicka
  • Muszkowicki Las Bukowy
  • Nad Groblą
  • Wąwóz Lipa
  • Wąwóz Myśliborski

Rezerwaty zagrożone zaśmiecaniem:

  • Góra Miłek
  • Góra Radunia
  • Góra Ślęża
  • Las Bukowy w Skarszynie
  • Wąwóz Siedmicki

Rezerwaty zagrożone przez wzmożony ruch turystyczny:

  • Góra Radunia
  • Góra Ślęża
  • Jaskinia Niedźwiedzia
  • Skałki Stoleckie
  • Śnieżnik Kłodzki

Rezerwaty zaniedbane, zniszczone lub skrajnie zagrożone dewastacją:

  • Góra Połom (całkowicie zniszczony, brak planów rewitalizacji), zlikwidowanie rezerwatu. Prace kopalniane spowodowały zniszczenie dużej części jaskiń a także wymarcie kilku gatunków roślin (w tym ostatnie stanowisko storczyka kukawki w tej części kraju).
  • Góra Miłek (brak planów naprawy), powołanie rezerwatu ograniczyło wycinkę drzew. W efekcie zarosły polany i prześwity, powodując wymarcie kilkunastu gatunków (w tym wielu storczyków).
  • Łąka Sulistrowicka (w trakcie naprawy), ustanowienie ochrony ścisłej spowodowała zakaz wycinki młodych drzew. W efekcie, ¾ terenu łąk zarosło drzewami.
  • Skały Stoleckie (zmiana celu ochrony), początkowo rezerwat powołany dla ochrony entomofauny (gatunku pszczoły) i muraw kserotermicznych. Po wyginięciu pszczół, utrzymanie obszaru, jako chronionej ostoi licznych nietoperzy.
  • Przełom Pod Książem (w trakcie naprawy), silne zanieczyszczenia strumieni chemikaliami pokopalnianymi.
  • Wilcza Góra (aktywna działalność górnicza), zmniejszenie strefy ochronnej z 50 metrów do 10 metrów. Kopalnia chce likwidacji strefy w celu pozyskania kruszcu. 

 

 

 

.

Kontakt
Mail: weidau @ gmail.com
GG: 1100384
Ankieta
Brak przeprowadzanych ankiet.